Cały dzisiejszy dzien chodziła mi po głowie myśl, by napisać o Bieszczadach. A więc do dzieła... Co takiego jest w tych górach, że zostały owiane tyloma legendami?
Bieszczady. Przez lata góry dzikie, niedostępne. Podróżnicy wędrujący przez malownicze połoniny, czy wzdłuż doliny górnego Sanu, byli tam skazywani tylko na siebie. Ostoja dzikich zwierząt, rzadkich gatunków, które znalazły miejsce niezniszczone ludzkością. Mężczyźni, samotnicy, wędrowcy, szukający sensu życia, pragnący odnaleźć swoje "Dzikie serce" docierali właśnie tam. Człowiek mógł tam poczuć prawdziwe życie. Dziś, kiedy w każdej chwili możemy sobie pozwolić na wyjazd Bieszczady utraciły trochę ze swej dzikości. Jednak nie utraciły tego, co sprawiło, że stały się legendą - niesamowitego klimatu.
Na ostatnich wakacjach byłem całe 2 tygodnie w sercu Bieszczad - Lutowiskach. Przeżywałem tam rekolekcje oazowe. Przebywajac tam przez tyle czasu miałem okazję do spotkania się z Bogiem. Mogłem tez podziwiać to Boże stworzenie, jakim są góry. Wychodząc na spacer na punkt widokowy, z którego rozpościera się zapierający dech w piersiach widok najwyższych szczytów Bieszczad, obserwując orła, który krąży ponad światem, by w końcu zanurkować po swoją ofiarę, oddychając świeżym, górskim powietrzem, patrzeć na pasące się owce czy hucuły, przeżywając wschód słońca na bieszczadzkich szczytach, pijąc wodę z ożywczego strumienia, zachwycając się przepięknymi kolorami bieszczadzkiej jesieni.
I tylko czekam z utęsknieniem na cieplejsze dni, by znów założyć buty, kapelusz, plecak i ruszyć w podróż po bieszczadzkich szlakach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz